A K T U A L N O Ś C I


GDYBY NIE POGODA, TO...
KRÓTKA RELACJA Z PIERWSZEGO WYPADU W TATRY

    Od rana zapowiadała się niekorzystna aura. Mimo to przed godziną szóstą rano wszyscy zapisani na wycieczkę - to jest 99 uczestników (!) - zdecydowali się na wyjazd.Z rana lekko padało, jednak każdy z nas żywił nadzieję na poprawę pogody. Niestety - zgodnie z zapowiedziami meteorologów - przez całą naszą wycieczkę w Tatry Wysokie towarzyszyło nam całkowite zachmurzenie. Na domiar złego w górach utrzymywała się mgła lub niski pułap chmur, które uniemożliwiły nam podziwianie tych niecodziennych widoków, chociażby z Gęsiej Szyi czy Rusinowej Polany.
    Jednakże uczestnicy naszych wycieczek to zaprawieni w boju wędrowcy, nikt specjalnie nie narzekał. Po godzinie dziewiątej dojechaliśmy do Brzezin, gdzie spotkaliśmy się z naszym przewodnikiem. Jedno zdjęcie grupowe. i, podążając za oznakowanym na czerwono szlakiem, ruszyliśmy pod górę w stronę Gęsiej Szyi. Nie padało, choć było dość wilgotno. Droga nie była trudna, wiodła przez las, urozmaicona licznymi mostkami. Miejsce to nazywane jest Doliną Suchej Wody.
    Jednym z punktów postojowych naszej wędrówki była Waksmundzka Rówień - położona na wysokości ok. 1410 m. n. p. m. jest miejscem, w którym w okresie wiosennym można spotkać niedźwiedzie. Co więcej, to jeden z tych punktów szlaków w Tatrach, gdzie w sezonie nie natkniemy się na tłumy turystów. Z Waksmundzkiej Równi już blisko było do najwyżej położonego punktu programu - Gęsiej Szyi (1480 m. n. p. m.).
Na szczycie było mglisto. Wielka szkoda, bowiem jest to ponoć jedno z najpiękniejszych miejsc widokowych w Tatrach. Osiągnąwszy szczyt, rozpoczęliśmy wędrówkę w dół. Chyba każdy zapamięta około 1280 stopni schodów wykonanych przez górali w stronę Rusinowej Polany. Było trochę ślisko, o czym mogli się przekonać niektórzy uczestnicy sobotniego wypadu. Na równinie posililiśmy się. Większość z nas zakupiła wreszcie oryginalne oscypki lub żętycę. Zaczęło mocniej padać, zatem tylko chętni, śmiałkowie udali się do Sanktuarium Maryjnego na Wiktorówkach.
    Opuszczając polanę, udaliśmy się w kierunku parkingu. W samej Bukowinie Tatrzańskiej spędziliśmy kilka chwil w pensjonacie "Ryś", gdzie czekał na nas smaczny obiad. W Bukowinie punktów gastronomicznych od liku, stąd każdy mógł znaleźć coś specjalnie dla siebie. Około 17.00 nadeszła pora, by opuścić najwyżej położoną gminę w Polsce. Droga do domu nie dłużyła się, wykorzystaliśmy nasze śpiewniki. Mimo niedosytu mile wspominamy pierwszy w tym roku wypad w Tatry. Przed nami kolejny - na słowacką stronę. Miejmy nadzieję, że limit pecha na ten rok został już wykorzystany.



 

 






















                                                              Copyright © 2007 Gmina Pleśna