A K T U A L N O Ś C I


ROZPOCZĘLIŚMY Z PRZYTUPEM TEGOROCZNE WĘDRÓWKI. RELACJA Z BESKIDZKICH ZMAGAŃ

Określenie "zmaganie" dla jednych może stanowić eufemizm, dla innych lekką słowną przesadę. Jedno jest pewne - w tym roku zaczęliśmy zgoła odmiennie niż w 2011. Mamy na to kilka dowodów, o których zamierzamy niżej napisać.
W ostatnią sobotę - zgodnie z tradycją naszych wędrówek zawsze wybieramy ten dzień tygodnia - wybraliśmy się na pierwszą w tym roku wycieczkę pieszą. Zaproponowaliśmy szlaki turystyczne zielony i czerwony, wiodące od Kosarzysk przez Eliaszówkę, Obidzę do Suchej Doliny. Owa Eliaszówka była najwyższym punktem trasy liczącym 1024m.n.p.m. Jak na rozpoczęcie sezonu, zaproponowaliśmy dość intensywną rozgrzewkę. Mianowicie trasa przypominała parabolę - zaczęliśmy od podejścia, które w pewnym momencie było naprawdę strome, by potem przejść lekkim trawersem i od Obidzy zejść już do przystanku końcowego w Suchej Dolinie. Ale od początku.
Niemal punktualnie wyruszyliśmy dwoma autobusami w kierunku Piwnicznej - Zdroju. Tak, dwoma - bowiem lista uczestników wycieczki kończyła się na osobie z numerem 80! Niewątpliwie świadczy to na korzyść całej akcji, jakże popularnej w całej gminie. Gościliśmy w naszych szeregach osoby z Tarnowa czy Zbylitowskiej Góry - zatem promień zainteresowania hasłem "Wędruj razem z nami" wydłuża się. Na trasie każdy z uczestników otrzymał chustę i odznakę z logo naszych wycieczek.
Punkt 10.00 przy pięknej spowitej promieniami słońca aurze wyruszyliśmy w górę z Kosarzysk. Być może słońce to dało nam się na początek we znaki. Nie miało litości dla rozpoczynających tegoroczne przygody - wszakże przed nami było kilka kilometrów do pokonania pod górę. Za naszymi plecami cudny widok na dolinę Popradu, Piwniczną - Zdrój i okoliczne wzniesienia.
Nie obawialiśmy się o warunki pogodowe, gdyż wymieniliśmy sprawdzone informacje, jakoby miało się pogorszyć dopiero popołudniu. Ale pierwsze symptomy opadów deszczu dotarły do nas w postaci lekkiego zachmurzenia. W tych sprzyjających warunkach kontynuowaliśmy wędrówkę. Na szlaku powitała nas kaplica budowana od 1908 roku przez Stanisława Piwowara z synem. Nieopodal zwiedziliśmy wystawę rękodzieła: rzeźb w drewnie, rysunków, obrazów ze słomy i innych regionalnych eksponatów.
Wkrótce miała nas czekać najbardziej stroma część trasy - na Eliaszówkę. Dzielnie cała grupa przemierzała kolejne odcinki leśnego traktu. Zaczął lekko siąpić deszcz, kiedy schodziliśmy z najwyższego szczytu. W tej części szlaku powitał nas także śnieg - pozostałość po tegorocznych mrozach. Nie stanowił on dla nas większego problemu, jak i błoto, które od czasu do czasu spotykaliśmy w drodze.
Potem było już z górki, drogowskazy turystyczne kierowały nas na Obidzę. Tam dotarliśmy po ponad trzygodzinnej wędrówce. Zregenerowaliśmy siły, jedni odwiedzili miejscową bacówkę, inni zaś posilali się własnym prowiantem na zewnątrz. Pozostał nam do pokonania krótki odcinek asfaltowej drogi w dół ku Suchej Dolinie. Tam czekały na nas autobusy. Na rynku w Piwnicznej miała zakończyć się nasza sobotnia przygoda. Podczas gdy połowa grupy zwiedzała Muzeum Regionalne, pozostali udali się na obiad do pobliskiej restauracji. Ile zależy od formy przekazu, mogliśmy się dowiedzieć, odwiedzając muzeum - i nawet nie przeszkadzał nikomu fakt, że obiekt był w stanie zaawansowanego remontu. Przemiły przewodnik - starszy pan w sposób jakże humorystyczny opowiadał nam o rzadko lub w ogóle nieużywanych dziś narzędziach rolnika, pasterza czy stolarza. Ileż w tym było merytoryczności, mimo niejednej anegdoty albo krótkiej celnej riposty. Mieliśmy okazję wziąć czynny udział w tejże prezentacji, zwłaszcza dzieci, które ciekawe były każdego, nawet najdrobniejszego przedmiotu. W muzeum spotkaliśmy także jedną z najliczniejszych wystaw historii narciarstwa - niektóre eksponaty liczyły sobie grubo ponad 100 lat.
Wracaliśmy do domu w towarzystwie deszczu. Prawdopodobnie w tak licznej grupie nie znaleźlibyśmy osoby, która uznałaby ten dzień za stracony, a wycieczkę za nieudaną. I faktycznie - niektórzy już żałowali, że w maju nie będą mogli wybrać się z nami na Turbacz. My z tego miejsca serdecznie zapraszamy na wędrowanie po Gorcach. Może tam przywitają nas kwitnące krokusy.



 

 






















                                                              Copyright © 2007-2010 Gmina Pleśna